Ten serwis wykorzystuje pliki cookie w celu ułatwienia nawigacji i lepszego dostosowania strony do preferencji użytkownika. Pliki te można zablokować w dowolnym momencie, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

Dowiedz się więcej.
Pioneer Pekao Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.
Jesteś w: Varia > Złota Polka

Złota Polka

Powrót »
słowa kluczowe: sport, Halina Konopacka
Dodano: 09.08.2016
Złota Polka

Podczas II wojny światowej wzięła udział w brawurowej akcji ratowania rezerw Banku Polskiego, gubiąc przy tym swój złoty medal olimpijski, pierwszy dla Polski po odzyskaniu niepodległości. Lekkoatletka, malarka, poetka, poliglotka. Niezwykle piękna i utalentowana kobieta – Halina Konopacka.

Halina (właściwie Leonarda Kazimiera) Konopacka, urodziła się 26 lutego 1900 roku, czyli w czasach, gdy sport uprawiało się z zamiłowania, a nie dla sławy czy pieniędzy. Jej brat Tadeusz był piłkarzem, a później trenerem drużyny Polonii. Prowadził przedwojenną audycję w Polskim Radiu „Gimnastyka poranna".

Rzut dyskiem i... jajecznicą

Sport towarzyszył jej od najmłodszych lat. Pasja zaczęła się od dziecięcych przejażdżek na kucyku w warszawskim parku, potem doszło szusowanie na nartach w ukochanych Tatrach i rodzinne turnieje tenisowe. Jako studentka polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim wstąpiła do akademickiego klubu sportowego.

Dyskiem zaraził ją w 1924 roku francuski selekcjoner lekkoatletów Maurice Baquet. Świadkowie tamtych dni wspominają, że już w pierwszej spontanicznej, od niechcenia, próbie rzuciła dyskiem dalej, niż wynosił ówczesny rekord Polski. Później do kolekcji rekordów dołożyła także poprawiane wielokrotnie wyniki w skoku wzwyż czy pchnięciu kulą. Ale to właśnie dysk zapewnił jej w 1928 roku w Amsterdamie złoty medal olimpijski. Mazurek Dąbrowskiego wybrzmiał wtedy po raz pierwszy od czasów odzyskania niepodległości. Przed startem mówiła do siebie: „Moja mała biało-czerwona chorągiewka musi wyrosnąć w wielki sztandar”. Tak denerwowała się występem, że – według anegdoty – w dniu zawodów miała rozbić talerz z jajecznicą, uważając, że jest przesolona. Z ciekawostek: drugie złoto dla Polski z Amsterdamu przywiózł… poeta Kazimierz Wierzyński – za tom „Laur olimpijski”. 

 

Na igrzyskach w 1928 roku w Amsterdamie po raz pierwszy w zmaganiach lekkoatletycznych startowały kobiety. Tę szansę wykorzystała Halina Konopacka, dając milionom Polaków okazję do wzruszeń – melodia Mazurka Dąbrowskiego na tak wielkiej imprezie wybrzmiała pierwszy raz od odzyskania niepodległości.
 

 

Piękna Czerbieta

W kolekcji nagród przywiezionych z Amsterdamu przez Halinę Konopacką był także tytuł Miss Olimpijska. Na zachowanym (dostępnym na YouTube) filmie z tamtych czasów widać, jak piękną była kobietą. Wysoka, z fantastyczną figurą, odbiegającą od stereotypu typowej dyskobolki, pogodnie uśmiechnięta. Po prostu Czerbieta. Pseudonim ten zapewnił jej noszony – także na zawodach – czerwony, własnoręcznie dziergany berecik.

Karierę lekkoatletyczną niepokonana Konopacka porzuca w 1931 roku, oddając dysk, jak sama stwierdza, w dobre ręce – Jadwidze Wajsównie, późniejszej brązowej (1932, Los Angeles) i srebrnej (1936, Berlin) medalistce olimpijskiej. Sportu jednak nigdy nie porzuciła, nadal grała w tenisa, docierając między innymi do półfinału mistrzostw Polski w 1937 roku. Działała także aktywnie w wielu organizacjach sportowych, w tym międzynarodowych. Niewątpliwie przyczyniła się do rozsławienia sportu wśród kobiet. Wkład ten zauważył i docenił sam marszałek Piłsudski.

Za głosem duszy

Wzdychało do niej wielu mężczyzn, jednak serce Haliny zdobył członek międzynarodowego komitetu olimpijskiego, dyplomata, minister skarbu, pułkownik Ignacy Matuszewski. Jako były ambasador Polski we Włoszech mąż okazał się doskonałym przewodnikiem po Rzymie, który wybrali jako cel podróży poślubnej w grudniu 1928 roku.

Małżeństwo dało jej przepustkę na najważniejsze salony II Rzeczypospolitej, gdzie cieszyła się opinią dobrze wychowanej, dowcipnej, eleganckiej kobiety. Z upływem lat coraz bardziej męczył ją – jak przyznawała po latach w wywiadach – fakt, że wielu widziało w niej „sportowego mechanicznego robota”, a przecież ona posiadała również duszę. Idąc za jej głosem, została w 1935 roku redaktor naczelną pisma „Start”, poświęconego sportowi kobiecemu. Była także autorką uznanego tomiku wierszy, zbioru wspomnień z młodości. Publikowała również w „Skamandrze” i „Wiadomościach Literackich”, ciesząc się uznaniem Grydzewskiego, Wierzyńskiego czy Słonimskiego. Pomimo niewątpliwego talentu pisarskiego i tak nic nie mogło przyćmić jej dokonań sportowych (na ulicach często było słychać hasło „Kiepura pyskiem, Konopacka dyskiem!”) – do czasu brawurowej „złotej” akcji.

 

Jedną z pasji Haliny Konopackiej były rajdy samochodowe. Można sobie wyobrazić, jaki zachwyt wzbudzała piękna Polka prowadząca z gracją i kunsztem lancię w wersji kabriolet. Rajdowe nawyki okazały się na wagę… złota.

 

O 30 takich, co uratowali skarb

Jedną z pasji Konopackiej były rajdy samochodowe. Można sobie wyobrazić, jaki zachwyt wzbudzała piękna Polka prowadząca z gracją i kunsztem lancię w wersji kabriolet. Rajdowe nawyki okazały się na wagę… złota. Konopacka wzięła udział – jako szofer jednego z autobusów – w brawurowej akcji wywiezienia złota z Banku Polskiego we wrześniu 1939 roku. Sukces tajnego konwoju pozwolił uratować przed przejęciem przez okupanta ok. 500 mln zł, które były nieocenionym wsparciem dla rządu polskiego na obczyźnie.

Akcją współdowodził jej mąż. Niestety, spryt i odwaga uczestników akcji nie zostały docenione. Małżeństwo zostało oskarżone o defraudację, aresztowane i wtrącone do więzienia w Amsterdamie. Dzięki osobistej interwencji Ignacego Paderewskiego u samego prezydenta Roosevelta Matuszewscy stosunkowo szybko odzyskali wolność i przedostali się do Nowego Jorku.

Pułkownik Matuszewski umarł nagle na atak serca 3 sierpnia 1946 roku. Wdowa, żeby zarobić na życie, zorganizowała m.in. szkółkę narciarską, otworzyła sklep ze sprzętem narciarskim, prowadziła salon mody.

W 1949 roku Czerbieta wyszła ponownie za mąż, za Jerzego Szczerbińskiego, tenisistę, współwłaściciela firmy meblarskiej. Niestety, i to małżeństwo przerwała – po 10 latach – śmierć męża. Wdowa przeprowadziła się na Florydę, gdzie zaczęła malować pod pseudonimem Helen George. Tematem jej obrazów były głównie kwiaty, ale dobrze sprzedawały się także sygnowane przez nią pejzaże.

Halina Konopacka odwiedziła Polskę trzykrotnie, ostatni raz – w 1975 roku. Obdarzona niezwykłymi talentami i urodą, wszechstronna kobieta zmarła w 1989 roku w Domu Opieki Społecznej na Florydzie. Nie miała dzieci. Urna z prochami została przywieziona do Polski i znajduje się w rodzinnym grobie Konopackich, na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.

 

 

Opracowanie:
Zespół Pioneer Pekao TFI S.A.

Skontaktuj się z nami

Centrum Obsługi Klienta:
801 641 641 lub (+48) 22 640 40 40
PioneerCOK@pekao-fs.com.pl