Ten serwis wykorzystuje pliki cookie w celu ułatwienia nawigacji i lepszego dostosowania strony do preferencji użytkownika. Pliki te można zablokować w dowolnym momencie, zmieniając ustawienia przeglądarki internetowej.

Dowiedz się więcej.
Pioneer Pekao Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A.
Jesteś w: Poradnik > Innowacyjna ucieczka do przodu

Innowacyjna ucieczka do przodu

Powrót »
słowa kluczowe: gospodarka, innowacje
Dodano: 25.04.2017
Innowacyjna ucieczka do przodu

Polska bardzo dobrze wykorzystała szansę, jaką była akcesja do Unii Europejskiej. Coraz częściej pojawiają się jednak głosy, że skracanie dystansu do dojrzałych krajów będzie coraz trudniejsze – jeśli nie niemożliwe. Wszystko zależy od tego, czy uda nam się znaleźć sposób na pułapkę średniego wzrostu. Co nas w niej trzyma i jak się z niej wyrwać?

Nominalnie Polska jest dziewiątą gospodarczą potęgą Europy. W 2015 roku, jak wynika z danych Eurostatu, wypracowaliśmy niemal 430 mld euro PKB . W porównaniu z analogicznym zestawieniem sprzed dekady przegoniliśmy Norwegię i Belgię. Ponadto znacznie zmniejszyliśmy dystans do poprzedzającej nas Szwecji (447 mld euro). W 2005 roku Polska zapewniała zaledwie 2,1% unijnego PKB; dziesięć lat później nasz wkład w PKB zbliżył się już do 3%

Prymus ćwierćwiecza

Powyższe dane odnoszą się do wartości bezwzględnych – PKB krajów w cenach rynkowych. Pod względem PKB per capita na pierwszy rzut oka także osiągnęliśmy ogromny postęp.

W 2015 roku na przeciętnego Polaka, według wyliczeń Eurostatu, przypadało 11,2 tys. euro PKB . Dziesięć lat wcześniej wartość ta wynosiła 6,5 tys. euro. Dla porównania, często zestawiane z nami Węgry charakteryzują się podobnym do Polski poziomem PKB per capita (11,1 tys. euro), mimo że w 2005 roku startowały ze znacznie lepszej pozycji (9 tys. euro).

Ten milowy skok gospodarczy i cywilizacyjny potwierdza, że wykorzystaliśmy bardzo dobrze szansę, jaką dała nam akcesja do Unii Europejskiej, a wcześniej udana transformacja. W minionym ćwierćwieczu Polska osiągnęła największy skumulowany wzrost gospodarczy ze wszystkich unijnych krajów.

 

Jeśli chcemy wyższych płac i zatrudnienia, nie mamy innego wyjścia, niż uruchomić drzemiące w polskim społeczeństwie pokłady kreatywności i innowacyjności. Tylko one pozwolą zaoferować produkty charakteryzujące się unikatowymi właściwościami, za które klienci w kraju i na świecie będą gotowi płacić wyższe ceny.

 

Andrzej Halesiak i Maciej Dzierżanowski
w opracowaniu „Drogi dla innowacyjnej Polski”
(Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową, 2014).

 

Najlepsze już za nami?

Jeśli jednak porównamy średni poziom PKB per capita z europejską średnią, ten obraz, niestety, blednie. Analiza cytowanych już statystyk Eurostatu wskazuje, że nasz wynik to zaledwie 37,8% średniej dla krajów U-28, która wynosi 28,9 tys. euro (dla krajów strefy euro – 30,8 tys. euro). W skali całej Europy najbogatsi są Luksemburczycy (89,9 tys. euro PKB na osobę), Szwajcarzy (73 tys. euro), Irlandczycy (55 tys. euro) i Duńczycy (47,8 tys. euro). Dla porównania, przeciętny Niemiec wypracował 37,1 tys. euro, ponad trzy razy więcej niż statystyczny Polak.

Porównanie dowodzi, że nasz kraj plasuje się w unijnym ogonie: mniejsze PKB per capita od Polski, poza wspomnianymi Węgrami, mają jedynie Bułgaria (6,3 tys. euro), Rumunia (8,1 tys. euro) i Chorwacja (10,4 tys. euro). W gronie krajów bloku postkomunistycznego są i takie, które znacznie nadrobiły historycznie uwarunkowany dystans do Unii. Średni PKB per capita Słowenii to 18,7 tys. euro (65% unijnej średniej), Czech – 15,8 tys. euro (55%), Estonii – 15,4 tys. euro (53%), Słowacji – 14,5 tys. euro (50%).

Pułapka średniego wzrostu to, zdaniem ekspertów, powód, dla którego Polska z coraz większym trudem będzie gonić dojrzałe gospodarki. Nadrabianie dystansu wymaga likwidacji kilku „wąskich gardeł”, uniemożliwiających Polsce rozwój w tempie odpowiadającym europejskim aspiracjom decydentów i społeczeństwa.

 

PKB per capita w cenach rynkowych w euro

 

Szklany sufit

Czym jest owa pułapka średniego wzrostu? Termin ten zrobił w ostatnich latach dużą karierę, nie tylko w odniesieniu do opisu perspektyw kraju. Także wiele innych państw stoi przed koniecznością znalezienia nowego pomysłu na siebie, dokonania swoistej ucieczki do przodu, by po okresie bardzo dobrej prosperity nie popaść w długotrwałą stagnację. Termin ten wywodzi się z analiz Banku Światowego, który na poziomie ok. 12,5 tys. dol. PKB per capita wyznacza granicę oddzielającą kraje o wysokim dochodzie od państw charakteryzujących się średniowysokim dochodem. Okazuje się, że właśnie ten pułap dla wielu społeczeństw staje się swoistym szklanym sufitem – widzą one dostatni poziom życia sąsiadów, ale nie są w stanie mu dorównać.

Pokonanie tej przepaści jest bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Jak wynika z analiz Banku Światowego po 1950 roku, awans do elity najbardziej zamożnych społeczeństw stał się udziałem zaledwie 13 krajów z grupy 101 państw o średnim dochodzie. Nie wszystkim debiutantom udaje się utrzymać w ekstraklasie – w 2013 roku Bank Światowy zdegradował do grupy krajów o średniowysokim dochodzie Rosję, Wenezuelę i Gwineę Równikową.

Pułapka przeciętności

Co jest kulą u nogi gospodarki, która nie pozwala jej się wyrwać ze strefy średniego dochodu? Eksperci wskazują przede wszystkim na ograniczoną zdolność danej gospodarki do dalszego wzrostu wydajności produkcji. Gdy wyczerpują się proste rezerwy wzrostu, należy znaleźć inną siłę napędową. Przykładowo Polska przez lata budowała swoją przewagę przede wszystkim na podstawie relatywnie niskich kosztów pracy. Staliśmy się potęgą wytwórczą – to nad Wisłę największe międzynarodowe koncerny przenosiły w ostatnim ćwierćwieczu swoją produkcję.

Inwestycje zagraniczne przez lata służyły wzrostowi gospodarczemu, podnosiły też poziom zamożności społeczeństwa. Rywalizacja na koszty, jak każda wojna cenowa, w dłuższym okresie staje się jednak coraz bardziej, nomen omen, kosztowna. I Polska znalazła się na rozdrożu – tracimy stopniowo przewagę cenową, a nie zastąpiliśmy jej jeszcze innym motorem długofalowego wzrostu.

 

Polska wpadła w pięć pułapek rozwojowych

 

Nadzieja w TFP

Autorzy raportu „Kierunki 2016. Polska w pułapce średniego dochodu”, opublikowanego przez Deloitte oraz DNB Bank Polska, właśnie w spadającej dynamice produktywności czynników produkcji (ang. Total Factor Productivity – TFP) upatrują źródła spowolnienia gospodarczego, wpychającego nas w pułapkę średniego dochodu. Obraz, który wyłania się z raportu, nie nastraja optymistycznie:

  • Sektory o rosnącej dodatniej dynamice TFP zapewniają jedynie 10% PKB polskiej gospodarki. W tej najbardziej pożądanej grupie znalazły się: zakwaterowanie i gastronomia, zdrowie, rolnictwo i tzw. usługi pozostałe.
  • Niespełna 30% PKB tworzą sektory charakteryzujące się stabilnym wzrostem TFP, ale wzrost ten ma słabnącą tendencję. W tym gronie są: przemysł przetwórczy, informacja i komunikacja, działalność finansowa i ubezpieczeniowa oraz administrowanie i działalność wspierająca.
  • Jedną piątą PKB zapewnia grupa, której wzrost produktywności w ostatnich latach jest bliski zeru. To sektor wodny, budownictwo, transport i magazynowanie oraz obsługa rynku nieruchomości.
  • W najliczniejszej grupie (udział w PKB na poziomie aż 40%) znalazły się branże o malejącym – i to w coraz większym tempie – TFP: handel, edukacja, sektor energetyczny, sektor publiczny, w tym administracja publiczna.

Autorzy badania podkreślają znaczenie szczegółowego bilansu kosztów i korzyści dla polskiej gospodarki sektorów charakteryzujących się niekorzystnymi wskaźnikami ekonomicznymi. „Powinien on być wstępem do rozsądnej strategii ich restrukturyzacji, która będzie kluczem do wyrwania się Polski z pułapki średniego dochodu. Tak właśnie postępowały kraje, którym to się udało” – czytamy w podsumowaniu.

Demografia i kapitał

W strefie średnich dochodów trzymać mogą nas także czynniki strukturalne, przede wszystkim niekorzystna struktura demograficzna (starzenie się społeczeństwa) oraz brak dostatecznych zasobów kapitałowych, które stanowiłyby „paliwo” dla niezbędnych inwestycji. Zdaniem Rafała Antczaka, współautora cytowanego badania, z wyzwaniem demograficznym możemy się zmierzyć, prowadząc umiejętną politykę imigracyjną oraz efektywnie wykorzystując istniejące w Polsce zasoby siły roboczej. Takim rozwiązaniem, w opinii eksperta Deloitte, mogłoby być przenoszenie pracowników z sektora publicznego do sektora prywatnego, a także podniesienie jakości kształcenia. Rafał Antczak nie ma jednak wątpliwości, że „w najbliższych 15–20 latach istnieje ryzyko pozostania w pułapce średniego rozwoju z przyczyn demograficznych”.

Raport bazuje na założeniu, że Polska mogłaby podążać ścieżką analogiczną do Hiszpanii, co pozwoliłoby naszemu krajowi ok. 2050 roku osiągnąć poziom PKB per capita równoważny 75% PKB Niemiec. Wymagałoby to, zdaniem autorów raportu, średniego realnego tempa wzrostu na poziomie 2,4% PKB oraz średniej stopy inwestycji na poziomie ok. 22%. „Przy średniej stopie oszczędności w latach 1995–2015 na poziomie 18% oznaczałoby to lukę inwestycji i oszczędności na poziomie 4% PKB rocznie. Jest to wciąż wysoki deficyt kapitału, który może zachwiać równowagę makroekonomiczną Polski. Sytuacja wymaga więc zwiększenia oszczędności po stronie sektora publicznego i prywatnego” – zauważa Rafał Antczak.

 

Trwałą przewagę we współczesnej gospodarce zapewniają produkty i usługi o wysokiej wartości dodanej. Tę gwarantuje przede wszystkim innowacyjność.

 

Po pierwsze innowacje

Trwałą przewagę we współczesnej gospodarce dają produkty i usługi o wysokiej wartości dodanej. Tę gwarantuje przede wszystkim innowacyjność. Gospodarki wysokiego dochodu wyróżnia to, że specjalizują się w branżach nowoczesnych technologii i potrafią lokalnym podmiotom zapewnić warunki sprzyjające tworzeniu i komercjalizacji innowacji. Ów produkt czy usługa powinny mieć charakter globalny – tak by wykorzystać możliwości handlu online i od razu sprzedawać na wielu rynkach.

Istotne jest też to, by dążyć do maksymalnego wydłużania łańcucha wartości. Optymalnie, gdyby innowacje tworzone przez rodzimych naukowców nie były od razu sprzedawane zagranicznym koncernom, ale tworzyły pierwsze ogniwo rozrastającego się ekosystemu zintegrowanych produktów i usług o coraz wyższej wartości dodanej. Zauważmy, że we współczesnej gospodarce największą wartość rynkową osiągają nie te firmy, które posiadają fizyczne aktywa, ale te, które – jak Facebook, Google, Uber czy Booking.com – potrafią „spiąć” aktywa posiadane przez innych, w tym osoby prywatne, i dodać do nich unikalną wartość.

Legendarna przedsiębiorczość

Remedium na pułapkę średniego wzrostu podsuwają Andrzej Halesiak, dyrektor Biura Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao SA, oraz Maciej Dzierżanowski, ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, specjalizujący się w kwestiach polityki innowacyjnej. W swoim opracowaniu dla Kongresu Obywatelskiego postulowali: „Jeśli nie chcemy utknąć w niskokosztowym, imitacyjnym modelu gospodarki, jeśli chcemy wyższych płac i zatrudnienia, nie mamy innego wyjścia, niż uruchomić drzemiące w polskim społeczeństwie pokłady kreatywności i innowacyjności. Tylko one pozwolą zaoferować produkty charakteryzujące się unikatowymi właściwościami, za które klienci w kraju i na świecie będą gotowi płacić wyższe ceny. Chcąc dokonać transformacji, musimy zacząć tworzyć coś, co nas wyróżni, czego nie mają inni. Kreatywność i innowacyjność rodzą się zaś w procesie konstruktywnego współdziałania, na styku różnych branż, środowisk i dyscyplin”.

Blisko 30 lat temu sukces polskiej transformacji  zrodził się na bazie niestrudzonej energii, przedsiębiorczości, optymizmu i pomysłowości Polaków. Warto sięgnąć podobnie do tych zasobów – to one mogą dać tak potrzebny naszej gospodarce nowy impuls wzrostowy.

 

 

Opracowanie: Zespół Pioneer Pekao TFI S.A. 

Skontaktuj się z nami

Centrum Obsługi Klienta:
801 641 641 lub (+48) 22 640 40 40
PioneerCOK@pekao-fs.com.pl